Podlotek, małolata i... panienka sponsorowana
glamour - artukuł dodany 2009-02-14 07:02
8
4.3
3575
Dziewczęta między rokiem piętnastym a osiemnastym zawsze budziły zachwyt i fascynację mężczyzn. Pociągał ich w nich wdzięk młodości, uroda i temperament....
Niejeden mężczyzna czuł się młodszy i przeżywał drugą młodość. Gdy u jego boku pojawiła się Lolitka, czuł się dumny, że wzbudził zainteresowanie młodej wiosenki i... niejednokrotnie wariował na jej punkcie. Rzucał rodzinę i dawał się porwać miłości.
A Lolitka...
Przez lata zmieniały się zapatrywania społeczeństwa na ten temat. Dziewczęta dostosowywały się do wymogów swojej epoki i starały się podobać społeczeństwu, w którym żyły. Była etykieta. Był konwenans. Wyzwolenie od konwenansu przyniósł... wiek dwudziesty.
W dziewiętnastym wieku na dziewczynę w wieku od 15 do 18 lat mówiło się podlotek. Podlotek tamtych czasów nosił suknię do kostek i buciki, które przykrywały łydki. Kiedy znajdował się w towarzystwie osób starszych, nie odzywał się i trzymał ręce skrzyżowane na podołku. Z higieną był na bakier, bo wtedy w ogóle czystość ciała nie miała znaczenia. Liczyła się czystość moralna. Pannice nigdy się na noc nie myły, zaplatały zatłuszczone włosy w warkocze i pewne swojej czystości moralnej klękały do wieczornej modlitwy.
Te "wiosenki" nie używały perfum, bo w tamtych czasach perfumowały się tylko kokoty. Wydzielały naturalny zapach czosnku i cebuli oraz zjełczałych orzeszków ziemnych. Panowie jednak tego nie czuli i niejednemu serce biło silniej, gdy "wiosenka" przeszła obok niego.
Pierwsza Wojna Światowa przewartościowała życie ludzi. Kobiety poszły do pracy, skróciły suknie. W modę weszła dbałość o higienę. Wojciech Kossak był pierwszym, który z zagranicznej podróży przywiózł swoim córkom gumowe wanny i gąbki. Modę zaczął nadawać światu tzw. amerykański romantyzm lat dwudziestych. Podlotek epoki jazzu to wyemancypowana panienka - chłopczyca, nosząca krótkie włosy na pazia i suknię do kolan. Panienka ta publicznie paliła papierosy, całowała chłopców na tylnym siedzeniu samochodu, kąpała się w fontannie. Najbardziej znaną chłopczycą w historii była Zelda, żona amerykańskiego pisarza Francisa Scotta Fitzeralda. Była tak znamienną postacią, że od jej imienia nazwano całą epokę - zeldyzm.
Mimo rewolucyjnych zmian pewne zapatrywania ludzi nie zmieniły się do lat siedemdziesiątych dwudziestego wieku. Aż do tamtych lat obowiązywał schemat seksualny. Pierwszy stosunek seksualny mógł się odbyć dopiero po ślubie. Nic więc dziwnego, że podlotki paliły się do wyjścia za mąż. Ciąża była tematem tabu i niedopuszczalne było pojawienie się kobiety w ciąży w stroju kąpielowym na basenie.
W Polsce ten okres nazywa się breżniewowskim. W Ameryce furtkę do wolności seksualnej uchyliły dzieci kwiaty z lat sześdziesiątych.
Wyzwolenie seksualne przyniosły lata osiemdziesiąte.
Piotr Fronczewski stworzył wtedy postać Franka Kimono, który stał się kultowym bohaterem lat osiemdziesiątych. To on na wyemancypowanego podlotka lat osiemdziesiątych spopularyzował pojęcie małolata. Małolata łamała wszelkie obowiązujące w tamtych latach konwenanse. Publicznie głosiła, że przestała być już dziewicą i była z tego dumna. Zrzuciła szkolny mundurek, choć władze szkoły to ścigały. Tarczę nosiła przypiętą na szpilce i tylko w szkole. Poza szkołą piła wino i umawiała się z chłopcami. W tamtych czasach pojawiły się w szkołach średnich pierwsze uczennice w ciąży. Społeczeństwo zaczynało się oswajać z pojęciem panna z dzieckiem.
Lata dziewiędziesiąte przyniosły prawdziwą swobodę seksualną. Zniesiono cenzurę. W telewizji, w internecie jest pełno filmów porno, które młodzież ogląda namiętnie i sama je zamieszcza, gdy uda im się sfilmować kolegę i koleżankę in flagranti. Kioski zalewają Playboye i Hustlery. Dzisiejsze podlotki nie mają żadnych hamulców mralnych. Klną jak szewcy, nawet, gdy są w towarzystwie chłopców. Dziewczynom nie przeszkadza, gdy chłopcy przy nich klną. Ubierają się jak panienki stojące w lesie na trasie wylotowej z Warszawy. Do szkoły chodzą w spódniczce mimi ledwo przykrywającej tyłeczek i bluzeczce odsłaniającej brzuch. Nauczycielom to nie przeszkadza, bo... nauczycielki chodzą tak samo ubrane.
Znamieniem naszych czasów jest tak zwany sponsoring. Dziewczyny a także i chłopcy szukają sobie starszych opiekunów. Świadczą im usługi seksualne za pieniądze na drobne wydatki, za prezenty np. bluzeczkę lub apaszkę albo drogie pończochy. Dzisiejsza młodzież nie widzi w tym nic złego. Przeciwnie, modnym jest chwalenie się w towarzystwie, że się ma sponsora, dowcipkowanie na ten temat.
A tymczasem... spada liczba młodzieży uczęszczającej na religię.
Czasy się zmieniają. Nieodłącznym znamieniem tych zmian są zmiany obyczajowe. Czy jednak dzisiejsza swoboda seksualna wśród młodzieży nie poszła za daleko? Może niejeden pan z łeską w oku czyta "Przeminęło z wiatrem" i marzy o podlotku zalotnie uśmiechającym się do niego zza wachlarza i dającym mu w twarz, gdy ten zrobi dwuznaczną propozycję lub użyje brzydkiego słowa.
Sytuacja już przypomina sytuację w Sodomie i Gomorze i wymaga naprawy. Należy zaś to do Kościoła, ale do Kościoła myślącego, a nie karzącego ślepo żyć z doktryną, zabraniającego stosowania środków antykoncepcyjnych i nakazującego się mnożyć. Kościoła, który całą swoją uwagę skupia tylko na walce z aborcją.
Czasu nie cofniemy! Można go jednaj zreformować! By ludziom żyło się lepiej!!!
Niejeden mężczyzna czuł się młodszy i przeżywał drugą młodość. Gdy u jego boku pojawiła się Lolitka, czuł się dumny, że wzbudził zainteresowanie młodej wiosenki i... niejednokrotnie wariował na jej punkcie. Rzucał rodzinę i dawał się porwać miłości.
A Lolitka...
Przez lata zmieniały się zapatrywania społeczeństwa na ten temat. Dziewczęta dostosowywały się do wymogów swojej epoki i starały się podobać społeczeństwu, w którym żyły. Była etykieta. Był konwenans. Wyzwolenie od konwenansu przyniósł... wiek dwudziesty.
W dziewiętnastym wieku na dziewczynę w wieku od 15 do 18 lat mówiło się podlotek. Podlotek tamtych czasów nosił suknię do kostek i buciki, które przykrywały łydki. Kiedy znajdował się w towarzystwie osób starszych, nie odzywał się i trzymał ręce skrzyżowane na podołku. Z higieną był na bakier, bo wtedy w ogóle czystość ciała nie miała znaczenia. Liczyła się czystość moralna. Pannice nigdy się na noc nie myły, zaplatały zatłuszczone włosy w warkocze i pewne swojej czystości moralnej klękały do wieczornej modlitwy.
Te "wiosenki" nie używały perfum, bo w tamtych czasach perfumowały się tylko kokoty. Wydzielały naturalny zapach czosnku i cebuli oraz zjełczałych orzeszków ziemnych. Panowie jednak tego nie czuli i niejednemu serce biło silniej, gdy "wiosenka" przeszła obok niego.
Pierwsza Wojna Światowa przewartościowała życie ludzi. Kobiety poszły do pracy, skróciły suknie. W modę weszła dbałość o higienę. Wojciech Kossak był pierwszym, który z zagranicznej podróży przywiózł swoim córkom gumowe wanny i gąbki. Modę zaczął nadawać światu tzw. amerykański romantyzm lat dwudziestych. Podlotek epoki jazzu to wyemancypowana panienka - chłopczyca, nosząca krótkie włosy na pazia i suknię do kolan. Panienka ta publicznie paliła papierosy, całowała chłopców na tylnym siedzeniu samochodu, kąpała się w fontannie. Najbardziej znaną chłopczycą w historii była Zelda, żona amerykańskiego pisarza Francisa Scotta Fitzeralda. Była tak znamienną postacią, że od jej imienia nazwano całą epokę - zeldyzm.
Mimo rewolucyjnych zmian pewne zapatrywania ludzi nie zmieniły się do lat siedemdziesiątych dwudziestego wieku. Aż do tamtych lat obowiązywał schemat seksualny. Pierwszy stosunek seksualny mógł się odbyć dopiero po ślubie. Nic więc dziwnego, że podlotki paliły się do wyjścia za mąż. Ciąża była tematem tabu i niedopuszczalne było pojawienie się kobiety w ciąży w stroju kąpielowym na basenie.
W Polsce ten okres nazywa się breżniewowskim. W Ameryce furtkę do wolności seksualnej uchyliły dzieci kwiaty z lat sześdziesiątych.
Wyzwolenie seksualne przyniosły lata osiemdziesiąte.
Piotr Fronczewski stworzył wtedy postać Franka Kimono, który stał się kultowym bohaterem lat osiemdziesiątych. To on na wyemancypowanego podlotka lat osiemdziesiątych spopularyzował pojęcie małolata. Małolata łamała wszelkie obowiązujące w tamtych latach konwenanse. Publicznie głosiła, że przestała być już dziewicą i była z tego dumna. Zrzuciła szkolny mundurek, choć władze szkoły to ścigały. Tarczę nosiła przypiętą na szpilce i tylko w szkole. Poza szkołą piła wino i umawiała się z chłopcami. W tamtych czasach pojawiły się w szkołach średnich pierwsze uczennice w ciąży. Społeczeństwo zaczynało się oswajać z pojęciem panna z dzieckiem.
Lata dziewiędziesiąte przyniosły prawdziwą swobodę seksualną. Zniesiono cenzurę. W telewizji, w internecie jest pełno filmów porno, które młodzież ogląda namiętnie i sama je zamieszcza, gdy uda im się sfilmować kolegę i koleżankę in flagranti. Kioski zalewają Playboye i Hustlery. Dzisiejsze podlotki nie mają żadnych hamulców mralnych. Klną jak szewcy, nawet, gdy są w towarzystwie chłopców. Dziewczynom nie przeszkadza, gdy chłopcy przy nich klną. Ubierają się jak panienki stojące w lesie na trasie wylotowej z Warszawy. Do szkoły chodzą w spódniczce mimi ledwo przykrywającej tyłeczek i bluzeczce odsłaniającej brzuch. Nauczycielom to nie przeszkadza, bo... nauczycielki chodzą tak samo ubrane.
Znamieniem naszych czasów jest tak zwany sponsoring. Dziewczyny a także i chłopcy szukają sobie starszych opiekunów. Świadczą im usługi seksualne za pieniądze na drobne wydatki, za prezenty np. bluzeczkę lub apaszkę albo drogie pończochy. Dzisiejsza młodzież nie widzi w tym nic złego. Przeciwnie, modnym jest chwalenie się w towarzystwie, że się ma sponsora, dowcipkowanie na ten temat.
A tymczasem... spada liczba młodzieży uczęszczającej na religię.
Czasy się zmieniają. Nieodłącznym znamieniem tych zmian są zmiany obyczajowe. Czy jednak dzisiejsza swoboda seksualna wśród młodzieży nie poszła za daleko? Może niejeden pan z łeską w oku czyta "Przeminęło z wiatrem" i marzy o podlotku zalotnie uśmiechającym się do niego zza wachlarza i dającym mu w twarz, gdy ten zrobi dwuznaczną propozycję lub użyje brzydkiego słowa.
Sytuacja już przypomina sytuację w Sodomie i Gomorze i wymaga naprawy. Należy zaś to do Kościoła, ale do Kościoła myślącego, a nie karzącego ślepo żyć z doktryną, zabraniającego stosowania środków antykoncepcyjnych i nakazującego się mnożyć. Kościoła, który całą swoją uwagę skupia tylko na walce z aborcją.
Czasu nie cofniemy! Można go jednaj zreformować! By ludziom żyło się lepiej!!!
















Sorry, ze odbiegam miejscami od tematu... Wyzalilam sie i mi lzej;) Pozdrawiam wszystkich;)