Czwartek, 17 Maja 2012. Imieniny: Sławomira, Paschalisa
POWODZENIA NA DZISIEJSZEJ
MATURZE!
Wyszukaj zaawansowane
Teraz w Cogito
Archiwum
Galerianki 2.0

Chodzi o to, żeby polujący stał się zwierzyną.
Kiedy się zorientuje, że stracił przewagę, będzie miał już pistolet przy głowie.

Znajdź uczelnię

Typ uczelni:
Województwo:
Kierunek studiów:
Rodzaj studiów:
Szukana fraza:

Ankieta

Angielski na maturze był:
prosty
może być
trudny

3.5

Niskobudżetowy film fabularny

Komentarze 0  Ocena 3.5  Odsłony 1344

Linkownia

Wykop Gwar Digg Del.icio.us Linkr Reddit
Film, który cały szas jest w trakcie realizacji. Może stanie sie SUPERPRODUKCJĄ?

Plan filmowy (?).

Reżyser ze zniecierpliwieniem czeka, aż w końcu pojawi się główny aktor. Dwie inne pierwszoplanowe postacie także czekały, powoli się niecierpliwiąc. Krzyk. Zamieszanie.

- Zaczynamy kręcić! Cisza! Kamera! Akcja! ? wykrzyczał reżyser, starszy pan z siwą brodą. Główny bohater nie zdawał sobie na razie sprawy, że gra najważniejszą rolę w tym filmie. Można powiedzieć, że na razie film był trochę dziwny, nasz aktor nic nie mówił, nie miał też dubbingu.

- Jako główna postać powinien mieć jakieś imię przynajmniej... - padło z ust reżysera ? wymyślcie coś ? rzucił w stronę dwojga ludzi, którzy byli przy bohaterze.
- Dziś są imieniny Michała... więc i tak go nazwiemy ? odparli.
- Niech tak zostanie. Koniec tych narad, tu się film kręci! ? wrzasnął reżyser.

Pierwsze ujecie przebiegały bezproblemowo. Prawie. Michał, jak na gwiazdę filmową przystało, trochę marudził. W trzecim ujęciu włączył się do rozmów. Kolejne ujęcia mijały. W ujęciu piątym scenarzysta zaplanował pierwszy kontakt ze szkołą, z pięciolatkami. Ujęcie pełne beztroski i spokoju dookoła, do tego zbliżenie na uśmiechniętą buzię chłopca. Eksplozja radości mało nie rozsadziła kamery.
Ujęcie siódme ? plan pełny. Masa dzieci, które idą po raz pierwszy do szkoły. Wśród nich nasz bohater. Zaczęła się sześcioujęciowa przeprawa przez podstawówkę. Pierwsze przyjaźnie, miłe chwile przepełnione dobrymi i wesołymi wspomnieniami.

- Miodzio film! ? wrzasnął uradowany reżyser...

Nastąpiła zmiana miejsca akcji. Trzy ujęcia w gimnazjum. Tutaj zaczęły się problemy z naszą "gwiazdą". Chwile radości zostawały wypierane przez chwile smutku, samotności i bólu. Zrozumiał, że podczas kręcenia tego filmu nie ma powtarzania ujęć. Dobiło go to.

- Co on wyprawia? ? reżyser nie wiedział, co się dzieje.

Michał miał coraz więcej próśb i spraw do reżysera. Dopytywał się też o scenariusz, którego jeszcze na oczy nie widział.

- Nie ma scenariusza. Jest tylko kilka notek. Musisz improwizować, szukać najlepszego wyjścia z danego ujęcia, od czasu do czasu spróbuje Ci trochę pomóc.
- Dziękuje i za trochę pomocy - Chłopak trochę się uspokoił.

Jednak pojawił się w nim jeszcze jeden poważny problem. Narastający w szybkim tempie. Jeszcze niewielki, ale już rósł. Był to totalny brak zaufania.
Stawał się coraz bardziej dokuczliwy. Ciężko było mu się wyrwać z tego.
Całkowity brak zaufania nastąpił, kiedy po wymianie paru ciosów z jednym gościem, (drugoplanowa postać zadeklarowała pomoc i wyprowadziła go prosto na tamtego aktora) dostał łupnia. Ale zaufanie przepadło. Reżyser z rozmachem nakręcił tę scenę.
Ostatnia pobieżna notka scenarzysty. Trzy ujęcia w liceum.
Teraz problemy ruszyły na całego. Michał odsuwał wszystkich od siebie. Zaczął grać solo. Była to nieudolna solówka gitarowa od której puchną uszy. Był teraz sam. Ujęcia kręcone kiedyś w kolorach, zaczęły być czarno-białe. Michał chciał się odsłonić ale nie bardzo wiedział jak. Wtedy pomógł mu reżyser, natchnął go do powolnego otwierania się. Rozpoczęło się powoli. Małymi kroczkami ale ruszyło się. Na razie ospale, jednak systematycznie. Aktor miał jeszcze wiele pytań do reżysera.

- Co dalej? Czy gram coraz lepiej?
- To co będzie dalej zależy od ciebie. Ja czasami nakieruję cię na właściwe tory, lekko Ci pomogę. Ten film nabierze jeszcze rozpędu i niesamowitego zamachu, jeśli włożysz w niego jeszcze trochę wysiłku...
- Postaram się. Tyle, na ile będę mógł. Dam z siebie 110%, abyśmy mogli przed ostatnim klapsem zgodnie stwierdzić, że był to naprawdę dobry film. Chciałbym aby po końcowym klapsie przyszło wielu ludzi pogratulować mi tej roli... Sam muszę napisać scenariusz dalszych ujęć...
- Jeśli się postarasz ten film z nisko budżetowej szmiry zamieni się w SUPERPRODUKCJę.

Oceń artykuł:

Skomentuj ten artykuł Zarejestruj się lub zaloguj aby dodać komentarz.

Chmurka tagów
Wydawnictwo nie ponosi odpowiedzialności za treści i zdjęcia zamieszczane przez użytkowników na stronie cogito.com.pl, w części WIRTUALNEJ REDAKCJI.
© Agencja Wydawnicza AGA-PRESS. Projekt i wykonanie: Agencja Interaktywna Mindscape.