LE TEMPS, QUI PASSE… [CZAS, KTÓRY PŁYNIE…]
palka - artukuł dodany 2008-11-14 11:30
2
2.0
150
…inspiracja "Złodziej czasu" T. Pratchet… Ten artykuł przedstawia rozważania na temat czasu i jego odniesienie do człowieka. Fragmenty książki T. Pratchet stały się moim natchnieniem do jego stworzenia.
"Nie mam czasu, spieszę się" - to dzisiaj jedna z najczęściej padających kwestii. Nerwowe spoglądania na zegarek możemy zauważyć wszędzie. Często sami łapiemy się na tej czynności, nasz wzrok podświadomie pada na czasomierz. Tik tak, tik tak, tik tak… wskazówki przesuwają się bez końca. Czas płynie nieubłaganie…
Czym w ogóle jest ów "czas"? Czym jest "teraz"? Skąd wiemy, co jest już przeszłością? Na jakiej podstawie zakładamy przyszłość?
Można przyjąć postawę, że całe nasze życie jest jednym wielki "terazem". Przeszłość wówczas nadejdzie dopiero, gdy odejdziemy z tego świata. Przyszłość natomiast miała miejsce przed naszym poczęciem. Wtedy jednak, my będziemy punktem odniesienia dla czasu, sami nadając mu jego bieg…
"Pamiętam wczoraj (…) To wspomnienie jest w mojej głowie teraz. Czy wczoraj było prawdziwe? Czy może tylko wspomnienie jest prawdziwe? Zaiste, wczoraj się nie urodziłem."
Spekulacje te mogą trwać bez końca. Ktoś powiedział kiedyś "Carpe diem" - Chwytaj dzień! Czy powinniśmy więc żyć jedynie chwilą obecną, nie zważając na to, co było, i na to, co będzie?
"Najkrócej mówiąc, nie ma przeszłości, ani przyszłości. Istnieje tylko teraz."
Myśleć możemy różnie, musimy jednak uważać, by nie zatracić się w czasie. Często żyjemy od weekendu do weekendu, od imprezy do imprezy… brzmi znajomo? ;)
I całą masę czasu gubimy po drodze. (Nie wspominając już o tym, że jedną trzecią życia przesypiamy).
Czy tego chcemy, czy nie, czas jest poza nami. Nie możemy go zatrzymać, rozciągnąć, przyspieszyć, ani cofnąć się w nim. Jesteśmy skazani na istnienie w wielkiej czasoprzestrzeni wszechświata.
" Bezczasowość dotarła do Krawędzi i rozpływała się we wszechświecie z prędkością światła."
Wniosek? Nie ma na to czasu, aby tracić czas… Kto wie, może kiedyś uda nam się osiągnąć...
"pozaczasową chwilę idealnej równowagi"…
"Nie mam czasu, spieszę się" - to dzisiaj jedna z najczęściej padających kwestii. Nerwowe spoglądania na zegarek możemy zauważyć wszędzie. Często sami łapiemy się na tej czynności, nasz wzrok podświadomie pada na czasomierz. Tik tak, tik tak, tik tak… wskazówki przesuwają się bez końca. Czas płynie nieubłaganie…
Czym w ogóle jest ów "czas"? Czym jest "teraz"? Skąd wiemy, co jest już przeszłością? Na jakiej podstawie zakładamy przyszłość?
Można przyjąć postawę, że całe nasze życie jest jednym wielki "terazem". Przeszłość wówczas nadejdzie dopiero, gdy odejdziemy z tego świata. Przyszłość natomiast miała miejsce przed naszym poczęciem. Wtedy jednak, my będziemy punktem odniesienia dla czasu, sami nadając mu jego bieg…
"Pamiętam wczoraj (…) To wspomnienie jest w mojej głowie teraz. Czy wczoraj było prawdziwe? Czy może tylko wspomnienie jest prawdziwe? Zaiste, wczoraj się nie urodziłem."
Spekulacje te mogą trwać bez końca. Ktoś powiedział kiedyś "Carpe diem" - Chwytaj dzień! Czy powinniśmy więc żyć jedynie chwilą obecną, nie zważając na to, co było, i na to, co będzie?
"Najkrócej mówiąc, nie ma przeszłości, ani przyszłości. Istnieje tylko teraz."
Myśleć możemy różnie, musimy jednak uważać, by nie zatracić się w czasie. Często żyjemy od weekendu do weekendu, od imprezy do imprezy… brzmi znajomo? ;)
I całą masę czasu gubimy po drodze. (Nie wspominając już o tym, że jedną trzecią życia przesypiamy).
Czy tego chcemy, czy nie, czas jest poza nami. Nie możemy go zatrzymać, rozciągnąć, przyspieszyć, ani cofnąć się w nim. Jesteśmy skazani na istnienie w wielkiej czasoprzestrzeni wszechświata.
" Bezczasowość dotarła do Krawędzi i rozpływała się we wszechświecie z prędkością światła."
Wniosek? Nie ma na to czasu, aby tracić czas… Kto wie, może kiedyś uda nam się osiągnąć...
"pozaczasową chwilę idealnej równowagi"…

















