Czwartek, 17 Maja 2012. Imieniny: Sławomira, Paschalisa
POWODZENIA NA DZISIEJSZEJ
MATURZE!

Wyszukaj zaawansowane
Teraz w Cogito
Archiwum
A w 10. Cogito...

Świętujemy 400. wydanie Cogito,
A w nim:
konkursy, reportaże, III cz. Przewodnika akademickiego,
opisy kierunków,
test predyspozycji

Znajdź uczelnię

Typ uczelni:
Województwo:
Kierunek studiów:
Rodzaj studiów:
Szukana fraza:

Ankieta

Angielski na maturze był:
prosty
może być
trudny

1.3

Scyzor

Komentarze 1  Ocena 1.3  Odsłony 1180

Linkownia

Wykop Gwar Digg Del.icio.us Linkr Reddit
Adam - Scyzor jest głównym bohaterem moje książki. Odejście matki, znęcanie się ojca nad rodziną, zniknięcie brata, dom dziecka, złe towarzystwo, alkohol i narkotyki - tak wyglądało jego dzieciństwo.

Adam miał bardzo trudne dzieciństwo. Kiedy miał sześć lat jego ojciec znęcał się nad rodziną. Jednak matka tego nie wytrzymała i uciekła zostawiając dwójkę synów z okrutnym ojcem.
Chłopiec miał starszego brata Marcela. Miał on szesnaście lat. Był on dobrze zbudowany. Często trenował z kolegami na siłowni. Za Marcelem uganiało się pełno dziewczyn bo był bardzo przystojny. Jednak w wieku czternastu lat wpadł w złe towarzystwo. Skutkiem tego było to, że palił, pił a nawet od czasu do czasu ćpał. Chłopak nawet siedział już raz w tej samej klasie.

Kończył się właśnie rok szkolny. Nauczycielka zadzwoniła do ojca, aby poinformować go, że Marcel może znowu nie zdać. Tego dnia chłopak miał właśnie iść na dyskotekę. Już wychodził, gdy tata zatarasował mu drzwi. Uderzył go w twarz i powiedział:
- Kim ty chcesz być w przyszłości? Z takimi wynikami to nawet śmieciarzem nie zostaniesz...
- A co cię to obchodzi? Moje życie to jest, a nie twoje - Odpowiedział ze spokojem syn po czym odepchnął ojca.
- Mam zamiar iść teraz na dyskotekę i ty mi tego nie zabronisz.
- Dobrze, idź. Pogadamy sobie jak przyjdziesz, a za ten czas przetłumaczę twojemu braciszkowi, że twoje zachowanie nie jest dobre. Przynajmniej on będzie mnie słuchał.
- My się chyba nie zrozumieliśmy. Adam idzie ze mną do mojej dziewczyny. Pobawi się tam z jej bratem, który jest w jego wieku. Nie myślałeś chyba, że zostawię go z tobą? - zaśmiał się chłopak, po czym wziął młodszego braciszka i wyszedł.

Po chwili Adaś zapytał:
- Gdzie idziemy Marcel?
- Do Dawida. Będziesz tam dzisiaj nocował bo boję się o ciebie.
Kiedy doszli już pod dom jego dziewczyny malec znowu spytał:
- A ty będziesz też tutaj nocował, czy tylko ja?
- Tylko ty bo ja idę z Moniką na dyskotekę ? odpowiedział brat.
Po chwili drzwi otworzyła im dziewczyna. Marcel przytulił się do niej i pocałował ją. Po chwili dziewczyna zapytała:
- Stary znowu się czegoś czepiał?
- Jak zwykle.
- O co dzisiaj się czepiał? Założę się, że o szkołę.
- Jakbyś czytała w myślach ? odrzekł Marcel. ? Mógłby dzisiaj znowu zostać u was na noc? Zapłacę za kolację i śniadanie. Nie chciałem Adama z nim zostawiać.
- Jasne że może, przynajmniej Dawid będzie miał się z kim pobawić - zgodziła się dziewczyna, po czym zawołała młodszego brata do siebie.
- Dawid, będziecie się dzisiaj znowu razem bawili, dobra? Mama zrobi wam kanapki a my idziemy na dyskotekę, wiesz? - powiedziała do brata po czym wyszła razem z Marcelem na imprezę.

Jednak tej nocy Marcel nie mógł się dobrze bawić, ciągle myślał o swoim ojcu. W pewnym momencie podszedł do niego Szymon, jego najlepszy przyjaciel. Zawsze się nawzajem wspierali i mogli na siebie liczyć w razie jakiegoś niebezpieczeństwa. Od razu zrozumiał o co chodzi i zapytał:
- Znowu stary? O co tym razem poszło?
- O to, że będę siedział jeszcze jeden rok w tej samej klasie ? odpowiedział Marcel.
- Mówię ci od pewnego czasu, żebyś dał nogę z chaty. Co to za różnica dla niego i tak jesteś workiem treningowym.
- Nie rozumiesz tego? Nie boję się o siebie tylko o młodego. Nie zniósłbym tego, że jest posiniaczony. On się jeszcze nie umie bronić. Adam ma dopiero sześć lat ? odpowiedział już wściekły Marcel i poszedł zapalić. Tej nocy nic go nie bawiło. Ciągle był zamyślony. Kiedy wrócił do domu myślał, że ojciec już śpi, ale mylił się.
Wszedł do pokoju, zupełnie go ignorując. Założył słuchawki i nastawił muzykę bardzo głośno. Po chwili wszedł do pokoju ojciec i powiedział:
- Zdejmij te słuchawki
Marcel nie reagował. W końcu ojciec się wkurzył, zgasił mu radio i znowu zaczął mówić:
- Nie słyszałeś, co do ciebie mówiłem zanim wychodziłeś?
- Słyszałem. Mówiłeś coś tam o tym, że nie zostanę śmieciarzem. Wiesz co? Na tym mi nie zależy za bardzo. Mam inne plany, jeśli ci o to chodzi.
- Przestaniesz mi pyskować? Chcę tylko wiedzieć, co się z tobą dzieje.
- Chcesz wiedzieć co się ze mną dzieje? ? wydarł się chłopak. ? To proszę bardzo. Mam dość patrzeć na twoją zakłamaną mordę. Nie boję się ciebie i jeszcze raz podniesiesz rękę na Adasia to pożałujesz! ? Marcel był bardzo wściekły. Wziął kurtkę po czym wyszedł z domu. Odebrał braciszka od Moniki i zaczął mu tłumaczyć:
- Adam, wiem, że będzie ci trudno. Mam już dość całej tej sytuacji ? ciągnął dalej ? jeżeli będę tutaj mieszkał dalej, to niczego już nigdy nie osiągnę.
- Ale o czym ty mówisz? Nie odejdziesz chyba tak, jak mamusia, co? ? zadawał pytania malec.
- Wiesz, że cię kocham Adam, ale nie potrafię już tego znieść.
- Ja też cię bardzo kocham i nie chcę, żebyś uciekł tak jak mama. Proszę, nie rób mi tego. Ja się boję taty ? malec zaczął płakać.
- Nie płacz. Obiecuję, że jak będę już pełnoletni to po ciebie wrócę, ale teraz nie mogę cię wziąć ? tłumaczył Adamowi Marcel.
- A co będzie jak tata mi coś zrobi? Nie obronisz mnie już.
- Nic ci nie zrobi, że przez pewien czas pomieszkasz w domu dziecka. To będzie najlepsze dla ciebie wyjście.
- Ale obiecujesz, że po mnie wrócisz? ? spytał się Adaś i przytulił starszego brata.
- Obiecuję ? odpowiedział Marcel. Dalszą drogę szli już w milczeniu. Chłopak zaprowadził braciszka do ośrodka, po czym wrócił do domu, aby się spakować. Kiedy był już prawie gotowy do pokoju wszedł ojciec i zapytał:
- Gdzie jest Adam? Może mi wreszcie go przyprowadzisz?
- Już nigdy go nie zobaczysz. Załatwiłem mu ochronę i nie wolno ci się do niego zbliżać ? odpowiedział ze spokojem chłopak, po czym wziął plecak i skierował się ku drzwiom.
- Uciekasz? I tak cię znajdę.
- Nie bądź tego taki pewny. Nie znajdziesz ani mnie, ani Adama ? powiedział i wyszedł.

Kiedy był na klatce wybiegł do niego ojciec i zaczął go szarpać. Marcel nie mógł już tego wytrzymać i zaczął się bronić. Jednak poniosło go. Zaczął kopać ojca z nienawiści i żalu. I nie mógł, nie potrafił przestać. Przypominały mu się wszystkie przykre momenty, które przeżył. Wszystkie poniżenia i bicie. Cała przemoc okrutnego ojca.

W tym momencie zauważył to jeden z sąsiadów i od razu zadzwonił po policję, która natychmiast przyjechała. Odciągnęli Marcela od ojca i wsadzili do radiowozu. Na posterunku musiał złożyć wyjaśnienia. Podszedł do niego mężczyzna i zapytał:
- Wwiesz, co zrobiłeś?
- Wiem, ale sam sobie na to zasłużył. Miałem go już dość.
- Przecież to twój ojciec ? ciągnął mężczyzna. Marcel go znał, bo wiele razy juz do niego trafiał.
- Nie. To nie jest mój ojciec. Od kiedy tata bije swoje dzieci?
- A bił ciebie? Nie widać niczego.
- Mnie już dawno nie tłucze bo umiem się bronić, i się mnie boi. Ale mój młodszy brat miał przesrane. Rozumie pan?
- Rozumiem, ale wiesz o tym, że grozi ci tym razem poprawczak? Już nie przekonamy sędziego, że to nie twoja wina. Nie po raz pierwszy jesteś tu za pobicie.
- Wiem i rozumiem, ale nie żałuje tego. Zainteresujcie się lepiej Adamem i nie pozwólcie, żeby on go znalazł, bo go pobije.
- Dobrze, a gdzie on jest? ? zapytał policjant. Naprawdę chciał mu pomóc.
- Jest w domu dziecka w Chorzowie ? powiedział Marcel.

Po chwili wyprowadzili go i wsadzili do aresztu. Chłopak nie żałował tego co zrobił. Dwa tygodnie później miał proces, na którym został skazany na dwa lata w poprawczaku. Jednak chłopak po dwóch tygodniach uciekł i zaczął od nowa swoje życie. Nie umiał jednak przestać myśleć o swoim bracie i o tym, co się z nim aktualnie dzieje. Szybko znalazł nowych kumpli i zyskał sobie szacunek. Marcel zyskał nową ksywę. Teraz nikt do niego mówił po imieniu tylko Sharkie. Chłopak zaczął handlować narkotykami i tym razem był bardzo ostrożny...



Wyrażajcie opinie na temat pierwszego rozdziału mojej książki. Dzięki wielkie za przeczytanie:)

Oceń artykuł:

lejdis567a11 - 2008-08-13 14:43:23
lejdis567a11
Słownictwo,którego używasz bardzo często się powtarza,zwroty i sformowania sa niedopowiednio dobrane;
styl bardzo słaby musisz jeszce bardzo duzo popracowac
i to ostatnie zdanie,które tu padło... zupełnie nie pasuje
dodawaj nowe teksty i duuzo cwicz
niestety zostawiam 1
Skomentuj ten artykuł Zarejestruj się lub zaloguj aby dodać komentarz.

Chmurka tagów
Wydawnictwo nie ponosi odpowiedzialności za treści i zdjęcia zamieszczane przez użytkowników na stronie cogito.com.pl, w części WIRTUALNEJ REDAKCJI.
© Agencja Wydawnicza AGA-PRESS. Projekt i wykonanie: Agencja Interaktywna Mindscape.