Koniec problemów z pobudką
bluealex - artukuł dodany 2008-02-27 20:41
7
5.0
1158
Godzina 7.00, budzik zaczyna dzwonić. Wyjmujemy rękę spod kołdry, przyciskamy guziczek i znowu zasypiamy? Nie, jeśli tylko mamy latający budzik.
Ile razy każdemu z nas zdarzyło się zaspać. Budzik nie zadzwonił? Ależ nie! Zadzwonił, tylko natychmiast został wyłączony, a my z powrotem usnęliśmy. Efekt: otwieramy oczy pół godziny później i okazuje się, że jesteśmy koszmarnie spóźnieni. Zaczyna się poranna walka z czasem, myjemy zęby jednocześnie starając się wrzucić książki do plecaka. Łyk gorącej herbaty i wybiegamy z domu. Niestety, do szkoły i tak wpadamy 5 minut po dzwonku. Jest na to sposób: latający budzik.
Przy latającym budziku kłopoty z pobudką odejdą w niepamięć, ponieważ nie da się go tak po prostu wyłączyć. Kiedy wybije "godzina zero" budzik zaczyna przeraźliwie wyć, a jego górna część w kształcie śmigła odrywa się od podstawy i zaczyna latać po całym pokoju. Jedynym sposobem na wyłączenie przeraźliwego dźwięku jest odnalezienie śmigła i wepchnięcie z powrotem na miejsce. Aby tego dokonać trzeba wyjść z ciepłego łóżka, zlokalizować urządzenie i je złapać. Po takiej porannej "terapii wstrząsowej" zupełnie przechodzi ochota na spanie.
Każdy śpioch powinien się zaopatrzyć w latający budzik, a wtedy nawet pobudka o 6.00 nie będzie problemem. Jednak z drugiej strony, czy chcemy każdego ranka przeżywać taki horror?
Ile razy każdemu z nas zdarzyło się zaspać. Budzik nie zadzwonił? Ależ nie! Zadzwonił, tylko natychmiast został wyłączony, a my z powrotem usnęliśmy. Efekt: otwieramy oczy pół godziny później i okazuje się, że jesteśmy koszmarnie spóźnieni. Zaczyna się poranna walka z czasem, myjemy zęby jednocześnie starając się wrzucić książki do plecaka. Łyk gorącej herbaty i wybiegamy z domu. Niestety, do szkoły i tak wpadamy 5 minut po dzwonku. Jest na to sposób: latający budzik.
Przy latającym budziku kłopoty z pobudką odejdą w niepamięć, ponieważ nie da się go tak po prostu wyłączyć. Kiedy wybije "godzina zero" budzik zaczyna przeraźliwie wyć, a jego górna część w kształcie śmigła odrywa się od podstawy i zaczyna latać po całym pokoju. Jedynym sposobem na wyłączenie przeraźliwego dźwięku jest odnalezienie śmigła i wepchnięcie z powrotem na miejsce. Aby tego dokonać trzeba wyjść z ciepłego łóżka, zlokalizować urządzenie i je złapać. Po takiej porannej "terapii wstrząsowej" zupełnie przechodzi ochota na spanie.
Każdy śpioch powinien się zaopatrzyć w latający budzik, a wtedy nawet pobudka o 6.00 nie będzie problemem. Jednak z drugiej strony, czy chcemy każdego ranka przeżywać taki horror?
















