Kara śmierci - uzasadnione morderstwo
Soleil - artukuł dodany 2008-08-05 15:21
15
4.2
3654
Kara główna, ostateczna jako zwyczajne morderstwo.
Może powieszenie, a może ścięcie lub nabicie na pal? Albo powrót do korzeni - ukamienowanie? Może posadźmy delikwenta na krześle elektrycznym, niech się pożądnie usmaży! Czy jednak bardziej humanitarnie, zastrzyk? Wiele jest sposobów wykonywania kary ostatecznej. Dla mnie to zwykła zbrodnia, morderstwo jak każde inne.
Kara śmierci od wieków znajdujowała się w obowiązujących prawach ludzkości. W Starym Testamencie zasługiwali na nią grzesznicy, którzy dopuścili się cudzołóstwa, czy złorzeczenia rodzicom. W średniowieczu karanie śmiercią było bardzo popularne, miało nawet na celu pomoc skazanemu - może Bóg mu przebaczy, jeśli teraz się porządnie nacierpi? Może lepiej, że umrze już teraz, nie będzie miał więcej okazji obrażenia Najwyższego? Może ogień ze stosu wypędzi złego ducha z ciała tej czarownicy i będzie mogła ona w końcu zaznać spokoju? Dziś kara śmierci jest nadal wykonywana, w wielu krajach na całym świecie. W Polsce ostatni wyrok, na gwałcicielu i zabójcy, wykonano w 1988 roku. Bardzo ciężko jest postawić się za, lub przeciw karze śmierci. Jest wiele argumentów za - kara śmierci odstrasza potencjalnych morderców, uniemożliwia popełnianie dalszych przestępstw, wydaje się być spłatą długu za popełnione czyny. Z drugiej jednak strony co jeśli sąd się pomylił? Co jeśli skazany wcale nie jest winny? Wtedy nie ma już odwrotu, bo kara ta zabierze coś, co ma się najcenniejszego - życie. Poza tym, logicznie rzecz biorąc, aby można było mówić o karze, trzeba ją przeżyć - w tym ujęciu kara śmierci przestaje karą być. Torturą staje się jedynie świadomość zbliżającego się końca, co nie na wszystkich przestępców ze zmrożoną krwią w żyłach działa. Zresztą, kto chciałby owe kary wykonywać? Chyba nawet pod największym twardzielem nogi choć trochę się ugną, gdy będzie miał pozbawić kogoś istnienia. Nie wierzę, że kaci nigdy nie myśleli o ludziach, na których kary egzekwowali.
Osobiście jestem przeciw karze śmierci. Uważam, że dużo lepszym sposobem byłoby pozbawianie zbrodniarzy wolności. Nie ma jednak sensu zamykać ich w ładnych celach więziennych, z dostępem do telewizora, miękkim łóżkiem i wygodą. Nie ma sensu, by stali się darmozjadami karmionymi za pieniądze podatników. Myślę, że dobrym wyjściem są więzienne zakłady pracy, w których wytwarzane byłyby proste przedmioty codziennego użytku. Skoro ręce były zdolne do przestępstwa, to są i zdolne do pracy, niech więc ją wykonują.
Może powieszenie, a może ścięcie lub nabicie na pal? Albo powrót do korzeni - ukamienowanie? Może posadźmy delikwenta na krześle elektrycznym, niech się pożądnie usmaży! Czy jednak bardziej humanitarnie, zastrzyk? Wiele jest sposobów wykonywania kary ostatecznej. Dla mnie to zwykła zbrodnia, morderstwo jak każde inne.
Kara śmierci od wieków znajdujowała się w obowiązujących prawach ludzkości. W Starym Testamencie zasługiwali na nią grzesznicy, którzy dopuścili się cudzołóstwa, czy złorzeczenia rodzicom. W średniowieczu karanie śmiercią było bardzo popularne, miało nawet na celu pomoc skazanemu - może Bóg mu przebaczy, jeśli teraz się porządnie nacierpi? Może lepiej, że umrze już teraz, nie będzie miał więcej okazji obrażenia Najwyższego? Może ogień ze stosu wypędzi złego ducha z ciała tej czarownicy i będzie mogła ona w końcu zaznać spokoju? Dziś kara śmierci jest nadal wykonywana, w wielu krajach na całym świecie. W Polsce ostatni wyrok, na gwałcicielu i zabójcy, wykonano w 1988 roku. Bardzo ciężko jest postawić się za, lub przeciw karze śmierci. Jest wiele argumentów za - kara śmierci odstrasza potencjalnych morderców, uniemożliwia popełnianie dalszych przestępstw, wydaje się być spłatą długu za popełnione czyny. Z drugiej jednak strony co jeśli sąd się pomylił? Co jeśli skazany wcale nie jest winny? Wtedy nie ma już odwrotu, bo kara ta zabierze coś, co ma się najcenniejszego - życie. Poza tym, logicznie rzecz biorąc, aby można było mówić o karze, trzeba ją przeżyć - w tym ujęciu kara śmierci przestaje karą być. Torturą staje się jedynie świadomość zbliżającego się końca, co nie na wszystkich przestępców ze zmrożoną krwią w żyłach działa. Zresztą, kto chciałby owe kary wykonywać? Chyba nawet pod największym twardzielem nogi choć trochę się ugną, gdy będzie miał pozbawić kogoś istnienia. Nie wierzę, że kaci nigdy nie myśleli o ludziach, na których kary egzekwowali.
Osobiście jestem przeciw karze śmierci. Uważam, że dużo lepszym sposobem byłoby pozbawianie zbrodniarzy wolności. Nie ma jednak sensu zamykać ich w ładnych celach więziennych, z dostępem do telewizora, miękkim łóżkiem i wygodą. Nie ma sensu, by stali się darmozjadami karmionymi za pieniądze podatników. Myślę, że dobrym wyjściem są więzienne zakłady pracy, w których wytwarzane byłyby proste przedmioty codziennego użytku. Skoro ręce były zdolne do przestępstwa, to są i zdolne do pracy, niech więc ją wykonują.
















