Tamte czasy pachniały wanilią...
emilia257 - artukuł dodany 2008-07-19 08:39
8
4.1
308
Lata, do których czasem wracamy lub te, które istnieją w naszych wspomnieniach. Tak drogie każdemu z nas, utrwalone na starych fotografiach i wyryte w pamięci. Miały jasne barwy i delikatne zapachy, nawet bardzo różne od tych dzisiejszych.
Ze swojego dzieciństwa pamiętam zapach ciasta drożdżowego, pieczonego przez moją babcię. Piec kaflowy i dużą drewnianą szafę z mnóstwem ciekawych rzeczy w środku.
Pamiętam bajki opowiadane na dobranoc i to, jak babcia trzymała mnie za rękę, kiedy nie mogłam zasnąć. Plac zabaw, na który chodziłam razem z mamą i spacery po lesie. I jeszcze dużą lalkę o blond włosach, która mówiła "mama".
Gdy patrzę na fotografie z tamtych lat przypominają mi się wszystkie te dziecięce zabawy, które tak bardzo lubiłam. Razem z przyjaciółmi mogłam chodzić po drzewach i wisieć na trzepaku nie martwiąc się o nic. Zapach łąki, po której biegałam i świeżo ściętego zboża.
I pamiętam miłość, ciepło i uśmiech. I że nie wiedziałam, co to kłamstwo i obłuda.
Z ogromną ufnością spoglądałam na otaczający mnie świat, wierząc, że nie ma ludzi złych. Ale ta naiwna wiara i ufność z biegiem czasu malała, aż prawie zanikła...
***
To moje dzieciństwo i do tych wspomnień warto wracać. Po to, żeby choć na chwilę oderwać się od tego zgiełku i hałasu. I żeby móc uwierzyć, że świat wcale nie jest taki zły...
Ze swojego dzieciństwa pamiętam zapach ciasta drożdżowego, pieczonego przez moją babcię. Piec kaflowy i dużą drewnianą szafę z mnóstwem ciekawych rzeczy w środku.
Pamiętam bajki opowiadane na dobranoc i to, jak babcia trzymała mnie za rękę, kiedy nie mogłam zasnąć. Plac zabaw, na który chodziłam razem z mamą i spacery po lesie. I jeszcze dużą lalkę o blond włosach, która mówiła "mama".
Gdy patrzę na fotografie z tamtych lat przypominają mi się wszystkie te dziecięce zabawy, które tak bardzo lubiłam. Razem z przyjaciółmi mogłam chodzić po drzewach i wisieć na trzepaku nie martwiąc się o nic. Zapach łąki, po której biegałam i świeżo ściętego zboża.
I pamiętam miłość, ciepło i uśmiech. I że nie wiedziałam, co to kłamstwo i obłuda.
Z ogromną ufnością spoglądałam na otaczający mnie świat, wierząc, że nie ma ludzi złych. Ale ta naiwna wiara i ufność z biegiem czasu malała, aż prawie zanikła...
***
To moje dzieciństwo i do tych wspomnień warto wracać. Po to, żeby choć na chwilę oderwać się od tego zgiełku i hałasu. I żeby móc uwierzyć, że świat wcale nie jest taki zły...















Ten czas to przede wszystkim etap stworzony przez moich cudownych Rodziców. Sama sobie i sama dla siebie istnieć jeszcze wtedy nie byłam w stanie. To Ich zasługa, ze jestem tym, kim jestem teraz. Chociaż muszę przyznać, jak dziecko byłam całkiem grzecznym i pookładanym stworzeniem:). Zupełnie innym niż jestem teraz. Chyba do pewnego momentu wychowywanie mnie nie było wielkim wysiłkiem. Pomimo, ze oczywiście zdarzały się duże potknięcia, fochy i momenty dziecięcego buntu – który tak czy siak porównany z młodzieńczym być nie może.
Chodzą mi po głowie rożne myśli....Staram się przypomnieć sobie miejsca, odczucia, zapachy związane z moim dzieciństwem. Jest tego tyle, ze trudno poskładać to w jedna całość. Przypominają mi się przede wszystkim czasy podstawówki, dziecięce zabawy, te stare, często poniszczone pluszaki, których nie wyrzucę, tylko dlatego, ze właśnie są stare i poniszczone i tak bardzo ich szkoda (mam nawet kilka przed oczami;) ). Swoja droga chyba zawsze dobre serducho miałam (pomimo wszystko) – w „Kubusiu Puchatku” nie znosiłam samego...Puchatka, bo wszyscy zawsze go lubili, zapominając o biednym, małym Prosiaczku i Kłapouszku, który nie miał prawdziwego domu. Czym jeszcze 'pachnie' mi dzieciństwo? Rodzinnymi wyjazdami do lasu, nad jezioro (naga kąpiel...heh), hucznymi urodzinami z balonami i tą beztroską; właśnie to jest w tym etapie najcudowniejsze – przekonanie, że do bezpieczeństwa potrzebni są nam rodzice i misie pod kołderką, że liczy się tylko tu i teraz, że wszystko zawsze będzie dobrze, wystarczy, że mama z uśmiechem na twarzy tak powie, a dziecko tak naiwnie jej wierzy...