Jaką dziewczynę da się pokochać?
xxpatrickxx - artukuł dodany 2008-07-17 12:28
59
4.6
1965
"Dobre życie wypełnia miłość"- to prawda. Prawdą jest także, że większość ludzi nie patrzy na charakter tylko na wygląd osoby z którą chce chodzić. W miłości od pierwszego wejrzenia właśnie tak jest. Słusznie? Powiedzmy NIE takim zachowaniom!
Nie ma ludzi idealnych. Nie ma człowieka, który nigdy nie okłamałby rodzica, brata, nauczyciela czy księdza. Nie ma na świecie dziewczyny, która byłaby specjalistką we wszystkich dziedzinach nauki.
Moja dziewczyna musi być nie tyle mądra, ile dobra i pomocna. Taka, aby zawsze mogła doradzić, pomóc innym ludziom w potrzebie. Musiałaby być ambitną osobą, której zależałoby na wykształceniu. Czy moja dziewczyna musi być ładna...?
Na takie pytanie większość chłopaków odpowiedziałaby pewnie - tak.
Przykładem może być "miłość od pierwszego wejrzenia". W tym uczuciu kierujemy się przecież wyglądem, nie charakterem. Czy ja również podzielam zdanie większości? Nie.
Myślę, że ładna dziewczyna to nie taka, która wystartowała w sesji zdjęciowej do "Bravo Girl". Ładna dziewczyna to taka, która potrafi o siebie zadbać, chodzi czysto ubrana, dba o swoją higienę i wygląd. Przecież każdy na swój sposób jest ładny. Każdy ma swoją naturalną piękność, a to, czy ją wykorzysta zależy tylko i wyłącznie od niego.
Kolejna sprawa (dość krępująca) - religijność. Czy tolerowałbym dziewczynę, wierzącą w Buddę? Tolerowałbym. Lecz z całą pewnością próbowałbym nakierować ją na katolicyzm. Na pewno chciałbym, by wierzyła i kochała Boga. By mogła doświadczać Jezusa zmartwychwstałego i aby potem, po śmierci mogła radować się ze mną w niebie. Chciałbym, aby umiała zachować się w kościele. Żeby nie śmiała się z imion boskich i świętości kościoła. Żeby nie szydziła z księży. Mówiąc ogólnie, aby była pobożna.
Ważną sprawą jest zachowanie się w otoczeniu. Zachowanie, które pełni ważną rolę w życiu. Nie ulega wątpliwości, że moja dziewczyna powinna zachowywać się kulturalnie. Nie tylko w teatrze, ale przy obiedzie z moimi rodzicami, na lekcjach w szkole. Tolerowałbym obrażalstwo, bo każdy może mieć złe dni, każdy może się obrazić. Ważną rolę w kulturze jest mowa. Moja dziewczyna powinna wyrażać się ładnie, bez niepotrzebnych kolokwializmów, wulgaryzmów czy też przekleństw. Żaden facet nie lubi, kiedy jego dziewczyna przeklina. Wygląda to tak, jakby chciała utożsamić się z jakąś bandą rozrabiaków. To niedopuszczalne! Dziewczyna ma swoją kobiecość, swoje gesty, ruchy- niech umie to wykorzystać!
Moja sympatia, powinna mówić prawdę. Związki zawsze są budowane na wzajemnym poszanowaniu, zaufaniu i prawdomówności. Jak wyglądałaby dziewczyna w oczach chłopaka, kłamiąca i oszukująca? Ja nigdy nie zwątpiłbym w to, co powiedziałby moja dziewczyna.
Ufałbym jej nade wszystko. Gdybym zauważył, że ona nie mówi prawdy, nasz związek nie byłby niczym poważnym. Można byłoby nazwać to "przelotnym uczuciem"? Nasz związek powinien być czymś trwałym. Coś, co nas nigdy nie rozbije. Nawet jeżeli ktoś z nas miałby oddać życie za drugą osobę, powinien to uczynić. To jest poważny związek!
Kolejnym wymogiem jest lojalność i wytrwałość. W związku nie może być tak, że oboje potrzebują siebie tylko do zabaw i rozrywek. Nie można bawić się czyimiś uczuciami! Zastanawiałem się często, czy byłbym przy mojej dziewczynie, gdyby coś nie pozwalałoby nam być ze sobą. Doszedłem do wniosku, że nigdy nie pozostawiłbym dziewczyny na pastwę losu. Kiedy zachorowałaby nawet na najcięższą chorobę, trwałbym przy niej. Bo kochałbym ją. A miłość "cierpliwa jest, łaskawa jest, nie pamięta złego, nie unosi się pychą". Moja dziewczyna musiałaby się zastanowić, czy podałaby mi szklankę wody, kiedy byłbym śmiertelnie chory? Bez tego, nasz związek nie miałby sensu...
Moja dziewczyna musiałaby mieć jakieś hobby. Zaakceptowałbym każde, choć przy nieodpowiednich zainteresowaniach zwróciłbym jej na to uwagę. Czyli kolejna ważna sprawa "umiejętność przyjmowania krytyki". Moja dziewczyna nie mogłaby być zarozumiałą i kapryśną osobą.
Dziewczyna nie może być pyszna, czyli taka, która uważa, że wszystko robi najlepiej. Zastanówmy się, czy w związku to dopuszczalne? Czyli, żeby jedno ciągle uważało siebie za tego najmocniejszego i najwspanialszego? Czy to nie byłoby życie "narcyza"?
Dziewczyna nie może być kapryśna.
Ja to rozumiem tak... "Jest zima. Stoimy na środku deptaku. Ja chcę iść z nią do kina, ona na pizze. Ona nie chce iść do kina za żadne skarby, bo pizza jest lepsza i koniec. Nie ruszy się z miejsca, dopóki nie spełnię jej życzenia".
Czy taka sytuacja jest dobra? Na pewno nie, świadczy tylko, że dziewczyna jest kapryśna. Jeżeli dziewczyna chce iść na pizze a nie do kina, powinna porozmawiać z chłopakiem i powiedzieć otwarcie, dlaczego pizza jest lepsza od premiery najnowszego filmu w kinie. Rozumiem, że odpowiedzi "tak, bo tak", lub "nie, bo nie", są także odpowiedzią, ale wtedy chłopak nie wie, o co chodzi sympatii.
W pewnym stopniu ona nim wtedy manipuluje. Jej zdanie "idziemy na pizzę i kropka!" pokazuje, że "dziewczyna ma takie same prawa jak chłopak". Jest to dobre, ale nie wszędzie. Załóżmy, że jestem z dziewczyną na meczu piłki nożnej, a ona nagle chce iść obejrzeć wystawę psów. Na moją prośbę - poczekaj do końca meczu, tych kilka minut - ona odpowiada - siedź sobie tu z sam. I wychodzi.
Czy zostawianie chłopaka w jednym miejscu jest odpowiednie do wieku? W takich sytuacjach dziewczyna unosi się kaprysem. Jeżeli chłopak nie zechce spełnić jej zachcianek, ona sobie po porostu pójdzie z jego życia. Jaki wniosek? Ważne, by para zakochanych umiała się zawsze porozumieć i razem dobrze bawić.
Chciałbym, aby moja dziewczyna była normalnym człowiekiem - z ludzkimi wadami i zaletami. Nie musi być księżniczką z bajki. Ale powinna mieć w sobie coś, co pozwoli mi zapomnieć o całym świecie, kiedy będziemy szli trzymając się za ręce...
Nie ma ludzi idealnych. Nie ma człowieka, który nigdy nie okłamałby rodzica, brata, nauczyciela czy księdza. Nie ma na świecie dziewczyny, która byłaby specjalistką we wszystkich dziedzinach nauki.
Moja dziewczyna musi być nie tyle mądra, ile dobra i pomocna. Taka, aby zawsze mogła doradzić, pomóc innym ludziom w potrzebie. Musiałaby być ambitną osobą, której zależałoby na wykształceniu. Czy moja dziewczyna musi być ładna...?
Na takie pytanie większość chłopaków odpowiedziałaby pewnie - tak.
Przykładem może być "miłość od pierwszego wejrzenia". W tym uczuciu kierujemy się przecież wyglądem, nie charakterem. Czy ja również podzielam zdanie większości? Nie.
Myślę, że ładna dziewczyna to nie taka, która wystartowała w sesji zdjęciowej do "Bravo Girl". Ładna dziewczyna to taka, która potrafi o siebie zadbać, chodzi czysto ubrana, dba o swoją higienę i wygląd. Przecież każdy na swój sposób jest ładny. Każdy ma swoją naturalną piękność, a to, czy ją wykorzysta zależy tylko i wyłącznie od niego.
Kolejna sprawa (dość krępująca) - religijność. Czy tolerowałbym dziewczynę, wierzącą w Buddę? Tolerowałbym. Lecz z całą pewnością próbowałbym nakierować ją na katolicyzm. Na pewno chciałbym, by wierzyła i kochała Boga. By mogła doświadczać Jezusa zmartwychwstałego i aby potem, po śmierci mogła radować się ze mną w niebie. Chciałbym, aby umiała zachować się w kościele. Żeby nie śmiała się z imion boskich i świętości kościoła. Żeby nie szydziła z księży. Mówiąc ogólnie, aby była pobożna.
Ważną sprawą jest zachowanie się w otoczeniu. Zachowanie, które pełni ważną rolę w życiu. Nie ulega wątpliwości, że moja dziewczyna powinna zachowywać się kulturalnie. Nie tylko w teatrze, ale przy obiedzie z moimi rodzicami, na lekcjach w szkole. Tolerowałbym obrażalstwo, bo każdy może mieć złe dni, każdy może się obrazić. Ważną rolę w kulturze jest mowa. Moja dziewczyna powinna wyrażać się ładnie, bez niepotrzebnych kolokwializmów, wulgaryzmów czy też przekleństw. Żaden facet nie lubi, kiedy jego dziewczyna przeklina. Wygląda to tak, jakby chciała utożsamić się z jakąś bandą rozrabiaków. To niedopuszczalne! Dziewczyna ma swoją kobiecość, swoje gesty, ruchy- niech umie to wykorzystać!
Moja sympatia, powinna mówić prawdę. Związki zawsze są budowane na wzajemnym poszanowaniu, zaufaniu i prawdomówności. Jak wyglądałaby dziewczyna w oczach chłopaka, kłamiąca i oszukująca? Ja nigdy nie zwątpiłbym w to, co powiedziałby moja dziewczyna.
Ufałbym jej nade wszystko. Gdybym zauważył, że ona nie mówi prawdy, nasz związek nie byłby niczym poważnym. Można byłoby nazwać to "przelotnym uczuciem"? Nasz związek powinien być czymś trwałym. Coś, co nas nigdy nie rozbije. Nawet jeżeli ktoś z nas miałby oddać życie za drugą osobę, powinien to uczynić. To jest poważny związek!
Kolejnym wymogiem jest lojalność i wytrwałość. W związku nie może być tak, że oboje potrzebują siebie tylko do zabaw i rozrywek. Nie można bawić się czyimiś uczuciami! Zastanawiałem się często, czy byłbym przy mojej dziewczynie, gdyby coś nie pozwalałoby nam być ze sobą. Doszedłem do wniosku, że nigdy nie pozostawiłbym dziewczyny na pastwę losu. Kiedy zachorowałaby nawet na najcięższą chorobę, trwałbym przy niej. Bo kochałbym ją. A miłość "cierpliwa jest, łaskawa jest, nie pamięta złego, nie unosi się pychą". Moja dziewczyna musiałaby się zastanowić, czy podałaby mi szklankę wody, kiedy byłbym śmiertelnie chory? Bez tego, nasz związek nie miałby sensu...
Moja dziewczyna musiałaby mieć jakieś hobby. Zaakceptowałbym każde, choć przy nieodpowiednich zainteresowaniach zwróciłbym jej na to uwagę. Czyli kolejna ważna sprawa "umiejętność przyjmowania krytyki". Moja dziewczyna nie mogłaby być zarozumiałą i kapryśną osobą.
Dziewczyna nie może być pyszna, czyli taka, która uważa, że wszystko robi najlepiej. Zastanówmy się, czy w związku to dopuszczalne? Czyli, żeby jedno ciągle uważało siebie za tego najmocniejszego i najwspanialszego? Czy to nie byłoby życie "narcyza"?
Dziewczyna nie może być kapryśna.
Ja to rozumiem tak... "Jest zima. Stoimy na środku deptaku. Ja chcę iść z nią do kina, ona na pizze. Ona nie chce iść do kina za żadne skarby, bo pizza jest lepsza i koniec. Nie ruszy się z miejsca, dopóki nie spełnię jej życzenia".
Czy taka sytuacja jest dobra? Na pewno nie, świadczy tylko, że dziewczyna jest kapryśna. Jeżeli dziewczyna chce iść na pizze a nie do kina, powinna porozmawiać z chłopakiem i powiedzieć otwarcie, dlaczego pizza jest lepsza od premiery najnowszego filmu w kinie. Rozumiem, że odpowiedzi "tak, bo tak", lub "nie, bo nie", są także odpowiedzią, ale wtedy chłopak nie wie, o co chodzi sympatii.
W pewnym stopniu ona nim wtedy manipuluje. Jej zdanie "idziemy na pizzę i kropka!" pokazuje, że "dziewczyna ma takie same prawa jak chłopak". Jest to dobre, ale nie wszędzie. Załóżmy, że jestem z dziewczyną na meczu piłki nożnej, a ona nagle chce iść obejrzeć wystawę psów. Na moją prośbę - poczekaj do końca meczu, tych kilka minut - ona odpowiada - siedź sobie tu z sam. I wychodzi.
Czy zostawianie chłopaka w jednym miejscu jest odpowiednie do wieku? W takich sytuacjach dziewczyna unosi się kaprysem. Jeżeli chłopak nie zechce spełnić jej zachcianek, ona sobie po porostu pójdzie z jego życia. Jaki wniosek? Ważne, by para zakochanych umiała się zawsze porozumieć i razem dobrze bawić.
Chciałbym, aby moja dziewczyna była normalnym człowiekiem - z ludzkimi wadami i zaletami. Nie musi być księżniczką z bajki. Ale powinna mieć w sobie coś, co pozwoli mi zapomnieć o całym świecie, kiedy będziemy szli trzymając się za ręce...

















Życzę powodzenia!